Cierpliwość i pociecha (Rz 15, 4-9) 2 Ndz. Adwentu A

Niecierpliwość, rozumiana jako chęć natychmiastowej realizacji pragnień oraz nieustanne poszukiwanie we wszystkim przyjemności to postawy, którymi charakteryzuje się współczesny człowiek.

Życie na kredyt, bowiem wszystko trzeba mieć „od razu”, nieustanne sprawdzanie w telefonicznych aplikacjach, jakie są komentarze do ostatnio umieszczonych tam „njusów” z życia prywatno-towarzyskiego, życie od weekendu do weekendu w nadziei na świetną zabawę, próby przemienienia w zabawę i przyjemności tego, co tradycyjnie było wiązane z trudem i wysiłkiem  (np. nauka w szkole, praca), to tylko nieliczne przykłady braku cierpliwości i radości naszych czasów. Jednak nie myślmy, że jest to wyłącznie problem ludzi „światowych” i młodych. Ten duch poprzez kulturę i media wciska się w każdy zakamarek naszego życia nie omijając Kościoła. Ksiądz, który nieprzerwanie sprawdza na swoim facebook`u komentarze do postu krytycznego wobec uzależnienia od mediów społecznościowych lub oczekuje na natychmiastowe efekty kilku akcji duszpasterskich jest tak samo zniewolony niecierpliwością epoki, jak i „światowcy”, których krytykuje. A czy duszpasterskie poszukiwanie metod, których celem jest „świetna zabawa”, duża dawka „pozytywnych emocji”, intensywne przeżycia „chrześcijańskie”, nie są znakiem, iż mylimy radość zrodzoną z wiary ze światową „świetną zabawą”?

Zdumiewa mnie, z jaką łatwością Paweł przechodzi od bardzo praktycznego problemu, jakim była sprawa pokarmów, której poświęca cały 14 rozdział Listu do Rzymian, do fundamentu, z którego mają wyrastać postawy troski o braci słabych w wierze. Dla niego oczywistym jest, że pełne miłości uzależnianie swoich czynów od kondycji duchowej braci w wierze nie jest moralizowaniem, ale rodzi się z osobistego przylgnięcia do Pana. Wyraźne zalecenie „A my, którzy jesteśmy mocni w wierze, powinniśmy znosić słabości tych, którzy są słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne. Niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne - dla jego dobra, dla zbudowania” jest zakorzenione w „cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma”. Cud miłości braterskiej ujawnia się w tym, iż aby kochać braci potrzebuję coraz bardziej zanurzać się w Pisma. W nich bowiem otrzymuję i łaskę, i cierpliwości, i pocieszenie. Kiedy rodzice tracą cierpliwość wobec dzieci, nauczyciele wobec wychowanków, społeczeństwa wobec polityków, Paweł zaleca zanurzanie się w Pisma. Na płytką radość, szukanie powierzchownego zadowolenia, pogoń za przyjemnościami, której owocem jest wieloraki kac przeróżnej natury jest … zanurzanie się w Pisma. Bowiem dzięki nim otrzymujemy pewność, iż Bóg nie tylko ma to, czego potrzebujemy, ale również chce nas tym obdarować, jak zwięźle zdefiniował nadzieję ojciec Woroniecki.

Pisząc o zanurzaniu się w Pisma mam na myśli taką lekturę, która kształtuje nie tylko naszą moralność, nie tylko inspiruje modlitwę, nie tylko daje wiedzę Boga i wiedzę o Bogu. Zanurzyć się w Pisma, to uczynić z niego życiodajny oddech, gaszący pragnienie napój, sycący w głodzie pokarm. I w tym, co piszę nie ma nic z poezji, to czyste doświadczenie życia Słowem Bożym. Wiele jest takich momentów mego życia, które jako wspomnienie niosą konkretne Słowo Boże. To ono staje się opisem realiów mego życia, w nim znajduje się ich sens i przyczyna. Ale Słowo jest jeszcze czymś więcej. Nie o jego funkcjach intelektualno-poznawczych naucza autor Listu do Hebrajczyków, kiedy pisze: „Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca”. Nie ma w całym życiu ludzkim tak wielkiej i tak głębokiej intymności, jak ta, którą rodzi Słowo Boże. Dlatego tak trudno ją porównać do znanych nam powszechnie doświadczeń. Takiej intymnej więzi ze Sobą pragnie dla nas Pan, ale czy ja jej szukam?

 

Ks. Maciej Warowny

TOP