Charyzmat spotkania (Łk 1, 39-45)

Scena nawiedzenia Elżbiety przez Maryję stoi w centrum literackiego „tryptyku”, pomiędzy Zwiastowaniem Maryi a wyśpiewanym przez Nią kantykiem uwielbienia „Magnificat” (Łk 1,26-56).

Co nam mówi ten kontekst? Że Duch Święty, który napełnił Maryję w Zwiastowaniu, przynagla Ją do wyruszenia w drogę, do Elżbiety i Zachariasza. Maryja zanosi im Słowo, które w Niej stało się ciałem, służy im swą obecnością i konkretną pomocą. Z kolei Elżbieta, jako pierwsza z ludzi, rozpoznaje Jej niezwykłe wybranie i prorokuje wobec Niej, że jest Matką Pana. Spotkanie obu kobiet staje się wzajemnym obdarowaniem w Duchu Świętym, w klimacie wielkiej radości i uwielbienia Boga. Wszystko to dzieje się nie w Świątyni jerozolimskiej, czy w innym „odświętnym” miejscu, ale w domu, rzec można: w kuchni, pośród zwykłych zajęć.

Trzeba też zauważyć, że równocześnie ze spotkaniem matek dokonuje się spotkanie i „dialog” ich nienarodzonych synów. Na głos Maryi, która pozdrowiła Elżbietę na progu jej domu, mały Jan „podskoczył” w jej łonie, niczym Dawid, który z niepohamowanej radości tańczył i podskakiwał przed Panem, gdy Arka Przymierza przybyła do Jeruzalem (2 Sm 6,14-16). Pełne zdumienia słowa Elżbiety: „Skądże mi to…?” mogą być echem słów Dawida, który, przejęty świętą bojaźnią, pytał: „Jakże może przyjść do mnie Arka Pana?” (2 Sm 6,9). Maryja niosąca pod sercem Syna Bożego jest Arką, w której zamieszkało Nowe Przymierze. Maleńki, zaledwie poczęty Jezus odbiera już boską cześć od swojego prekursora i od jego matki oraz udziela obojgu Ducha Świętego. Nienarodzony Jan pierwszy reaguje na głos Maryi i na obecność Mesjasza, i to on daje swojej matce „impuls” do otwarcia się na radość w Duchu Świętym i na dar proroctwa (Łk 1,41). Ewangelia o Nawiedzeniu pozwala zobaczyć, jak niezwykłe może być życie duchowe nienarodzonych dzieci, które uczestniczą głęboko we wszystkim, co przeżywają ich rodzice.

Choć św. Łukasz milczy na temat udziału Zachariasza i Józefa w scenie Nawiedzenia, to chrześcijańska ikonografia często przedstawia obu mężczyzn uczestniczących w tym spotkaniu. Mężczyźni chrześcijańscy nie powinni żadną miarą wyłączać się z tej wymiany darów duchowych, którą za św. Pawłem możemy nazwać „charyzmatem spotkania”.

Apostoł tak pisze do chrześcijan w Rzymie: „Gorąco bowiem pragnę was zobaczyć, aby wam użyczyć nieco daru (dosł.: charyzmatu) duchowego dla waszego umocnienia, to jest abyśmy się u was nawzajem pokrzepili wspólną wiarą ‑ waszą i moją” (Rz 1,11-12).

Powołaniem każdego ochrzczonego jest nosić w sercu Chrystusa (por. Ef 3,17) i komunikować Go czyli przekazywać innym. Jeżeli żyjemy w codziennej komunii z Jezusem, wówczas wystarczy prosta obecność, dobre słowo, iskierka radości, by obdarować innych tym, czym sami żyjemy. Gdy będziemy o tym pamiętać podczas naszych świątecznych spotkań przy stole, wtedy będą one czymś więcej niż banalną konsumpcją, a wizyta duszpasterska kapłana ‑ czymś więcej niż zdawkową formalnością. Błogosławionych świąt!

ks. Józef Maciąg

Źródło: „Niedziela Lubelska”

TOP