Dobry Pasterz słabych ludzi (J 10, 11-18)

                          

"ECHO" EWANGELII J 10. 11-18

                                      

 Dobry Pasterz słabych ludzi

             W minionym tygodniu media (KAI, Gazeta Wyborcza) podały „Opinie katolików o problemach Kościoła”. Warto się nad nimi poważnie zastanowić. Stale malejąca liczba katolików spełniających praktyki religijne zadziwiająco szczerze i krytycznie wypowiada się o Kościele
Prawie ¾ świeckich nie ma i nie chce mieć wpływu na to, co się w parafii dzieje. Potrzebę i zarazem brak jednego duchowego przywódcy w Kościele odczuwa aż 62 % katolików; co czwarty ankietowany wyznał, że zna księży, którzy żyją w związku z kobietą a 40% twierdzi, że spotkało księży, którzy są chciwi i lekceważą wiernych. Prawie połowa młodych ludzi twierdzi, że nie spotkała w życiu żadnego autorytetu. Nie dziwi więc fakt, że do seminariów duchownych zgłosiło się o 10% kandydatów mniej niż przed rokiem. W zakonach i zgromadzeniach, zwłaszcza żeńskich, ten spadek jest jeszcze większy! Można różnie interpretować liczby, ale jednego nie można powiedzieć, że za liczbami nie ma niczego, żadnych faktów! Zapewne trzeba mieć odpowiedni dystans i umieć interpretować sondaże. Niemniej jednak nie należy wykluczać, że mogą to być pierwsze wyraźne znamiona kryzysu Kościoła? Może ku własnemu zaskoczeniu stajemy się krajem misyjnym? Może w Polsce realizuje się ten sam scenariusz laicyzacji i dechrystianizacji, który wystąpił w Holandii, Irlandii a ostatnio w Hiszpanii. Kraje które niegdyś posyłały tysiące misjonarzy, dzisiaj potrzebują nowej ewangelizacji! Co prawda Kościół w tych krajach nie doświadczył krwawych prześladowań, ale niewątpliwie został zmarginalizowany. Nie tylko utracił wpływ na kulturę i życie publiczne ale nieustannie żyje pod szantażem poprawności politycznej.
  
  Dynamikę powołań w sensie zewnętrznym kształtuje kilka czynników. Nie jest to czas i miejsce do szczegółowej analizy, ale niepokojące jest to, że kryzys powołań pojawia się wśród ludzi, którzy należą do pokolenia umownie nazwanego Pokoleniem JP2. Jest to pokolenie niespotykanych w historii szans i możliwości, pokolenie, które nie musi ginąć jak Kolumbowie rocznik 20. Kościół najwyraźniej nie przekonał pokolenia JP2. Nie znajduje w nim zrozumienia i posłuszeństwa, zwłaszcza dla trudnej, ewangelicznej moralności. Paradoks polega na tym, że ci ludzie wyrastali w blaskach jednego z największych pontyfikatów w historii, który był jednym wielkim świadectwem, a mimo to, właśnie oni są sprawcami niżu demograficznego; właśnie oni robią sobie religię z szybkiego awansu i konsumpcji; właśnie oni najszybciej, na różne sposoby gubią się i rozwodzą nagminnie. Budują ściany, szklane domy ale to jeszcze nie rodziny. Ponad 8%  młodych ojców Pokolenia JP2 wyjechało pracować za granicę. Widzimy, że kryzys dotyczy wszystkich powołań ale źródło pierwotne ma w coraz słabszej rodzinie i nie należy tego lekceważyć!
   Oczywiście, powołań nie wolno widzieć jedynie na sposób czysto zewnętrzny. Powołanie jest najpierw i przede wszystkim łaską, której Bóg udziela komu chce i kiedy chce. Odwołując się do nauczania Jana Pawła II możemy mówić o każdym powołaniu – dar i tajemnica. Nie sposób rozstrzygnąć, co jest większe. Trzeba zachwycić się jednym i drugim! Dar jest prezentem niczym nie zasłużonym, nienależnym a tajemnica jest w tym, komu i dlaczego został powierzony. Powołani zawsze mają problem z wytłumaczeniem sobie i innym, czemu ich tak wielka łaska spotyka. Nie jest łatwo opowiedzieć tajemnicę osobowej relacji Boga i człowieka. Możemy mieć i pewnie mamy najróżniejsze uwagi i zastrzeżenia do powołanych, że mało w nich z Dobrego Pasterza. Ale  niezależnie od słabości, grzechów i błędów ludzi, Jezus Chrystus - Dobry Pasterz uobecnia się w tajemnicy Kościoła.
   Co znaczą słowa: „ Ja jestem”? Kiedy i do kogo zostały wypowiedziane po raz pierwszy? Czy chodzi jedynie o metaforyczne przedstawienie relacji Chrystusa i ludzkości? Bynajmniej! Trzeba wrócić do Księgi Wyjścia (3,1-14). Wtedy to po raz pierwszy człowiek poznał imię własne Boga. Ja jestem tzn. jedyny prawdziwy, jedyny istniejący naprawdę! Inni bogowie to czysta iluzja!
 
  Bóg, który kiedyś Mojżeszowi ukazał się w wizji krzewu gorejącego, teraz objawia się w pełni w Jezusie Chrystusie. Ewangelista Jan wielokrotnie przywołuje słowa Jezusa, które tłumaczą jak bogaty i brzemienny w skutkach jest obecność Boga w życiu człowieka: „Ja jestem chleb życia” (6, 47), „ Ja jestem światłością świata” (8,12), „ Ja jestem dobrym pasterzem” (10,11), „ Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”(11,25) itd.A jak my postrzegamy obecność Jezusa Chrystusa w naszych osobistych historiach? Jakie głody syci w tobie Jezus Chrystus?  Z jakiej ciemności cię wyprowadza? Nad jaką śmiercią dokonał w tobie zwycięstwa? 

Krzysztof Drogowy