W spojrzeniu Boga (1 Sm 16,1b.6-7.10-13a)

„Był rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd” (1 Sm 16,12). W tym rysopisie Dawida przymiotnik „admonì” można rozumieć jako: „rudowłosy” (hebr. „adom” – „czerwony”), albo jako „rumiany” ‑ tak jak może wyglądać chłopak żyjący na pastwisku,

wystawiony na działanie słońca i wiatru, albo też ‑ według niektórych rabinów – jako „pełnokrwisty”, w sensie mężczyzny pełnego siły i odwagi. Takim widzimy Dawida choćby w scenie walki z Goliatem, do której idzie bez cienia lęku, pomimo pozornie druzgocącej dysproporcji sił, albo jeszcze wcześniej, gdy broni owiec przed lwami i niedźwiedziami (17,37). Interpretacje te nie wykluczają się nawzajem. Dawid to „dzielny wojownik, wyćwiczony w walce, wyrażający się mądrze, grający dobrze na cytrze, mężczyzna piękny, a Pan jest z nim” (por. 16,18).

             Co uczyniło Dawida takim słonecznym człowiekiem? Pierwsze słowo, jakie wypowiada o nim Bóg, to: „Upatrzyłem go sobie jako króla” (por. 16,1). Na Dawidzie spoczęło spojrzenie Boga, pełne upodobania, które odzwierciedliło się w jego czystej duszy, jakby w kryształowym lustrze. Bóg umiłował go i wybrał – samo imię „Dawid” znaczy: „Umiłowany” – a on odpowiedział na ten wybór wdzięcznością i miłością. Namaszczenie, którego udzielił mu prorok Samuel, konsekrowało go na sługę Pańskiego, pasterza całego Izraela. Całe swoje życie Dawid przeżywał w obecności Boga, miał z Nim osobistą, żywą więź. Zachował szczere i czyste serce, wolne od zgorzknienia i nienawiści, i ów nieodparty urok człowieka Bożego, mimo, że ścigany gniewem Saula, był przez lata skazanym na śmierć banitą, a nawet ‑ najemnikiem u Filistynów.

             Nawet gdy jako król popadł w bardzo ciężkie grzechy, nie bronił się przed surową prawdą, jaką głosili mu prorocy. Widział siebie całkowicie zależnym od Boga, którego miłosierdzie jest większe niż grzech (por. 2 Sm 12,13; 24,10-17).

             Nie zawsze to, co wartościowe w oczach Boga, jest doceniane przez ludzi. Ojciec Dawida nie uznał za stosowne zawołać go z pastwiska, gdy przed ucztą ofiarną prorok Samuel kazał sobie przedstawić wszystkich jego synów (1 Sm 16,11); jego bracia również nie traktowali go najlepiej (17,28). Nawet Samuel – Widzący par excellence (9,19), skłonny był oceniać ludzi według wyglądu, a nie serca. Bóg musiał skorygować jego sposób widzenia (16,6-7).

             Dzisiejszy świat epatuje nas i wręcz oślepia agresywną reklamą tego, co widoczne dla oczu. Ludzkie ciało na billboardach i w wideoklipach jest traktowane jako narzędzie erotycznej prowokacji i używane do sprzedawania czegokolwiek, a także samo w sobie wystawiane na sprzedaż. Sztuczny świat mediów nie pozwala dostrzec w człowieku rzeczy duchowych. Gdy pozwalamy, by nas pochłonął ów świat, stajemy się też ślepi na Boga i Jego obecność w naszym życiu. Tym bardziej potrzebujemy, by spojrzał na nas Syn Dawida, najpiękniejszy z synów ludzkich (por. J 9,1; Ps 45[44],3), i by zdjął z naszych oczu duchową kataraktę, byśmy Go zobaczyli twarzą w twarz i wyznali z radością: „Wierzę, Panie!” (J 9,35-38).

ks. Józef Maciąg

Źródło: „Niedziela Lubelska”

TOP