SFD - Szkoła Formacji Duchowej
prawa-facebook
skrzynka intencji
Osrodek Terapeutyczno-Szkoleniowy
Magnificat
Przychodnia Specjalistyczna
Wydawnictwo GAUDIUM
Razem za Jezusem
Szkola Nowej Ewangelizacji PALLOTYNI
seminarium

Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela (Łk 1, 57-66.80)

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

lectiodivinajanchrzciciel Od starożytności Kościół czci dzień śmierci swoich świętych jako ich dzień „narodzin dla nieba”. Św. Jan Chrzciciel jest jedynym świętym, którego narodzenie również jest obchodzone w liturgii Kościoła, i to jako uroczystość.

Nawet Narodzenie Najświętszej Maryi Panny jest obchodzone w kalendarzu Kościoła „tylko” jako święto. Można by zapytać, co takiego ważnego ma nam do powiedzenia mały Jan, syn Zachariasza i Elżbiety, skoro Kościół nadaje tak wyjątkowe znaczenie jego narodzinom.

 

LECTIO

Kontekst

Niewielki fragment pierwszego rozdziału Łukasza czytany w liturgii słowa 24 czerwca (w. 57-66.80), należy odczytywać w kontekście całej pierwszej części Ewangelii, którą za Biblią Tysiąclecia można zatytułować: Narodzenie i życie ukryte Jana Chrzciciela i Jezusa” (Łk 1,5 – 4,13).

Łukasz podkreśla mocno podobieństwo wydarzeń związanych z życiem Jana i Jezusa. Prekursor Mesjasza jest mocno związany z Tym, „który po nim przychodzi” (por. J 1,30). Widać to podobieństwo w jego przyjściu na świat, dzieciństwie, dorosłym życiu i męczeńskiej śmierci. Jezus jest dla Jana Tym, który nadaje sens jego życiu i powołaniu. Poprzedzając Go jako herold, Jan równocześnie wiernie Go naśladuje i uczestniczy w Jego „drodze proroka” przez cierpienie do chwały. Można wyróżnić trzy grupy paralelizmów:

1a.       Zwiastowanie kapłanowi Zachariaszowi cudownych narodzin syna z jego niepłodnej żony (Łk 1,5-25). W tym właśnie momencie ujawnia się zwątpienie Zachariasza, który po ludzku patrząc, „za długo czekał”; był przez całe swe życie bardzo religijny, ale zachwiała się jego wiara. Dlatego Zachariasz nie może mówić i udzielić błogosławieństwa ludowi, „aż się stanie”, co Bóg zapowiedział (1,20).

1b.       Zwiastowanie Maryi cudownych narodzin Syna Bożego mocą Ducha Świętego, bez udziału męża (1,26-38). Maryja przyjmuje obietnicę z radosną wiarą; zanosi Słowo wcielone do domu Elżbiety i razem z nią wielbi Boga.

2a.       Narodzenie i obrzezanie Jana (57-80). Zachariasz widzi z wiarą i akceptuje cudowne działanie Boga i zostaje uwolniony, by głośno wielbić Jego miłosierdzie. Jan prowadzi życie ukryte na pustyni.

2b.       Narodzenie, obrzezanie oraz dwukrotne ofiarowanie Jezusa w Świątyni (2,1-40). Pasterze betlejemscy oraz Symeon i Anna widzą i rozpoznają przez wiarę Syna Bożego w dziecku Maryi, i wysławiają Boga. Jezus prowadzi życie ukryte w Nazarecie.

3a.       Jan Chrzciciel przychodzi z pustyni nad Jordan, aby chrzcić i aby zwiastować nadejście Mesjasza (3,1-20).

3b.       Jezus po swoim chrzcie idzie znad Jordanu na pustynię, aby przygotować się do zwiastowania królestwa Bożego (3,21 – 4,13).

Struktura perykopy

Patrząc na kompozycję literacką Łk 1,58-66 zauważamy dwie paralelne, mocno zaakcentowane wypowiedzi Elżbiety i Zachariasza:

w. 60: „Nie, natomiast ma otrzymać imię Jan”.

w. 63: „Jan będzie mu na imię”.

Tworzą one jakby podwójną oś perykopy i są wyznaniem wiary obojga rodziców w to, że w życiu ich dziecka realizuje się Boży zamiar, zapowiedziany Zachariaszowi w zwiastowaniu (1,13). Jednozgodność obu oświadczeń świadczy o głębokiej duchowej jedności małżonków, opartej o żywą wiarę w Boga.

W kontraście do ich wiary i woli posłuszeństwa Bogu zostaje ukazana wola „sąsiadów i krewnych” (czy też członków rodu” – prawie identyczne terminy: syngeneís - syngeneía w ww. 58 i 61), wzmiankowanych trzykrotnie w tym fragmencie. Chcą oni postąpić zgodnie z naturalnymi zasadami i religijnymi zwyczajami, którymi rządzi się szeroko rozumiana rodzina czyli klan. Ów kontrast sprowadza się do różnicy między żywą wiarą, polegającą na słuchaniu Boga, a naturalną religijnością, opartą o zachowywanie przepisów i zwyczajów. Jednego z drugim mylić nie należy.

Punktem kulminacyjnym perykopy jest pełne zdumienia pytanie, jakie stawiają sobie „wszyscy, którzy o tym słyszeli”: „Kimże będzie to dziecię?” (w. 66). Odpowiedź przynoszą kolejne rozdziały: będzie ono tym, kim chce je mieć Bóg, niekoniecznie tym, kim chcieliby je mieć członkowie jego własnej rodziny. Pytanie to winno także utkwić w sercu każdego wierzącego, kto patrzy na narodziny i wzrastanie dziecka w rodzinie.

Egzegeza

57 Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna.

Wielkie Boże dzieła wpisują się w konkretną historię ludzi, co zaznacza Łukasz podając precyzyjne „współrzędne” geograficzno-historyczne: Jerozolima za czasów Heroda (1,5; por. 2,1-2; 3,1-2). Elżbieta jest żoną żydowskiego kapłana Zachariasza, którego ród miał wygasnąć, ponieważ Elżbieta była niepłodna, a oboje byli już starzy (1,7). Byli pobożni i wiernie zachowywali przykazania Prawa, ale bezdzietność była niezagojoną raną w ich sercach: hańbą i znakiem przekleństwa w oczach ludzi (por. 1,25) oraz pytaniem bez odpowiedzi: „Dlaczego Bóg nie wysłuchuje naszych próśb wznoszonych od tylu lat?” (por. 1,13).

Owa rana w sercu okazała się szczeliną, poprzez którą słowo Boże „wcisnęło się” w życie Zachariasza, by je radykalnie przemienić niespodziewanym darem. Bóg wysłuchał jego modlitwy, i to w sposób przekraczający ludzkie oczekiwania. Urodził mu się syn, który stał się „największym między narodzonymi z niewiasty” (Łk 1,15; Mt 11,11). Bóg wysłuchuje inaczej, niż ludzie to sobie wyobrażają, i w czasie, który On sam wyznacza. Problem w tym, że w chwili nawiedzenia, gdy anioł Gabriel „przyniósł mu tę wieść radosną”, Zachariasz… przestał był już oczekiwać czegokolwiek od Boga (por. Łk 1,18-20). Choć dalej spełniał wiernie obowiązki religijne, to jego wiara i nadprzyrodzona nadzieja uwiędły i przygasły. Jednak nawet, „gdy my odmawiamy wierności, Bóg wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego” (2 Tm 2,13). Dlatego Elżbieta, wbrew prawom biologii, zachodzi w ciążę i w swoim czasie wydaje na świat pięknego syna ‑ żywy znak wierności i dobroci Boga.

W tym kontekście nawet imiona rodziców nabierają symbolicznego znaczenia: Eliszabaat – „Bóg mój przysiągł (i wypełni, co obiecał)”; Zacharja – „Bóg pamięta” (choć sam Zachariasz chyba już przestał w to wierzyć)

58 Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał jej tak wielkie miłosierdzie, cieszyli się z nią razem.

Ze swoim pojawieniem się na świecie Jan przynosi radość, co zapowiada już anioł Gabriel: „Będzie to dla ciebie radość i wesele, i wielu cieszyć się będzie z jego narodzin” (Łk 1,14). Nie jest to tylko naturalna radość z narodzin długo oczekiwanego dziecka, ale także radość z wypełnienia wielkich Bożych obietnic dla wszystkich, którzy dzięki wielkiemu prorokowi nawrócą się, odnajdą drogę zbawienia i spotkają Zbawiciela. Iluż ich będzie! (por. Mk 1,5).

Sam Jan jest też człowiekiem radości, a jej źródłem jest dla niego Jezus. Gdy brzemienna Maryja stanęła w progu domu, Jan został w łonie matki napełniony Duchem Świętym i podskoczył z radości przed Panem.          Radość Jana Chrzciciela dojdzie do szczytu, gdy nad Jordanem rozpozna on na nowo w swoim młodszym o sześć miesięcy kuzynie upragnionego Mesjasza, Oblubieńca Izraela, i gdy usłyszy Jego głos. (J 3,29). Spełni się wtedy jego życiowa misja.

59 Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza.

Nie tylko chcieli, ale już nazywali go tym imieniem (gr. ekáloun – czas przeszły niedokonany w funkcji konatywnej tzn. z zamiarem przekonania adresata do czegoś), stawiając ojca i matkę przed faktem dokonanym. Rodzinne spotkania wokół dziecka odbywały się zazwyczaj co wieczór od narodzin aż do obrzezania, a więc przez siedem dni. Przedstawiciele rodu traktowali swojego najmłodszego członka jako swoją własność i przyznawali sobie prawo decydowania o jego imieniu, które symbolizowało coś bardzo istotnego: tożsamość i powołanie dziecka. Nie mieściło im się w głowie, że jedyny, tak długo oczekiwany potomek kapłańskiej rodziny, mógłby być kimś innym, niż kapłanem w Świątyni jerozolimskiej. Dlatego też było dla nich oczywiste, że dziecko ma się nazywać: Zachariasz syn Zachariasza.

60 Ale matka jego odpowiedziała: Nie, natomiast ma otrzymać imię Jan. 61 Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię.

Elżbieta musiała wiedzieć od swojego męża o objawieniu otrzymanym w Świątyni, i o tym, że sam Bóg miał dla ich dziecka imię, jeszcze zanim ono zaistniało w łonie matki. Imię „Johanan” – „Bóg jest łaskawy” albo: „Dar Bożej miłości”. Jest ono związane ściśle z proroctwem, które Gabriel wypowiada o mającym się począć dziecku: Wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały (Łk 1,14-17). Dlatego z taką stanowczością matka dziecka przeciwstawia się temu, co parentela i sąsiedzi uznawali za rzecz bezdyskusyjną.

62 Pytali więc na migi jego ojca, jak by chciał go nazwać. 63 On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I zdumieli się wszyscy.

Ostateczna decyzja co do imienia należała do ojca (1,13; por. Mt 1,21), dlatego krewni, zdziwieni sprzeciwem Elżbiety, odwołują się do Zachariasza. Utracie mowy Zachariasza musiała towarzyszyć głuchota, skoro pytali go na migi. Na drewnianej, woskowanej tabliczce, używanej do doraźnego porozumiewania się na piśmie, Zachariasz daje odpowiedź, która po hebrajsku brzmi bardzo lapidarnie: Johanán sze.

Nadając dziecku imię ojciec pozwala mu niejako narodzić się do relacji „ja-ty”, czyli po prostu do miłości. Wzywany po imieniu przez swoich bliskich odkrywa, że jest stworzony, by być z innymi i dla innych. Przy ich pomocy uczy się też słyszeć Boga, który woła go po imieniu, i odpowiadać na wezwanie (por. 1 Sm 3,9).

64 A natychmiast otworzyły się jego usta i rozwiązał się jego język, i mówił, błogosławiąc Boga.

Gdy w Świątyni Zachariasz odmówił Bogu wiary, stał się niemy i nie był w stanie udzielić błogosławieństwa ludowi, który czekał na Dziedzińcu Izraela (Łk 1,20-22; por. Lb 6,24-26). Gdy teraz wyznaje wiarę w Boże słowo, które wypełniło się na jego oczach, jego język zostaje uwolniony do błogosławieństwa i uwielbienia Boga. Milczenie przemienia się w pieśń chwały (S. Fausti).

Boże obietnice spełnią się ostatecznie, gdy Jezus po zmartwychwstaniu wstąpi do nieba, a Jego uczniowie będą przebywać w Świątyni, z wielką radością, błogosławiąc Boga (Łk 24,52-53).

65 Wtedy strach padł na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. 66 A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim.

Nie jest to zabobonny strach, ale święta bojaźń rodząca się w człowieku z doświadczenia bezpośredniego spotkania z Bogiem. Towarzyszy mu zdumienie w obliczu boskiej tajemnicy, której obecność przeczuwają w maleńkim, ośmiodniowym dziecku. Tajemnica Jana będzie się wyjaśniać w Jego obcowaniu z Bogiem i w spotkaniu z Jezusem. Ogromną rolę mają tu do spełnienia jego rodzice, którzy pozwolą Janowi pójść własną drogą za głosem Boga, choć będzie to oznaczało, że – ku zgorszeniu krewnych ‑ nigdy nie zostanie on wyświęcony na kapłana w Jerozolimie, lecz będzie prorokiem występującym z mocą przeciw grzechom ludzi wywodzących się z tej samej, co on, grupy społecznej – saduceuszów z rodzin kapłańskich (por. Mt 3,7). Mogło to również oznaczać, że dorastający Jan nie był wsparciem dla starych rodziców: już jako chłopiec „żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem” (Łk 1,80).

MEDITATIO

1. Z bogactwa wątków teologicznych zawartych w całej pierwszej części Ewangelii Łukaszowej (1,5 – 4,13) warto zwrócić uwagę na obecność i działanie Ducha Świętego, który jawi się w tych wydarzeniach jako główny Działający. To dzięki Niemu cudowne dzieła Boże mogą się realizować w życiu prostych i słabych ludzi.

a.         Sam Jan został napełniony Duchem Świętym jeszcze w łonie matki i przeżywa głęboko, razem z nią, wielką radość z przyjścia Jezusa do ich domu, co Łukasz podkreśla aż trzykrotnie (1,15.41.44). Ten przepiękny obraz rzuca mocne światło na życie duchowe i psychologię nienarodzonych dzieci.

b.         Maryja zostaje okryta obłokiem Bożej obecności i napełniona Duchem Świętym, stając się nową Arką Przymierza, która nosi Pana Zastępów (1,35; por. Wj 40,34). W Duchu Świętym odpowiada z miłością „niechże mi się stanie” na dar Boga; przynaglana Duchem biegnie z radością, by służyć brzemiennej Elżbiecie i zanieść jej Jezusa; samym swoim pojawieniem się „komunikuje” jej Ducha Świętego i rozradowana w Duchu śpiewa kantyk chwały.

c.         W spotkaniu z Maryją Elżbieta zostaje napełniona Duchem Świętym i jako pierwsza z ludzi prorokuje Maryi, że jest Ona „Matką Pana” ponieważ uwierzyła Słowu (Łk 1,41-45). Jej wiara niejako „równoważy” i przezwycięża początkową niewiarę Zachariasza. Między obiema niewiastami następuje cudowna wymiana darów duchowych; w Duchu Świętym realizuje się „charyzmat spotkania”.

d.         Zachariasz trzymający w ramionach wypełniające się słowo Boga, wyznaje, że jego syn jest darem Boga, i akceptuje cudowny plan Boży realizujący się w jego rodzinie („Jan będzie imię jego”). Ten akt wiary otwiera go na napełnienie Duchem Świętym, i Zachariasz może wreszcie błogosławić Boga i prorokować nad życiem swojego nowonarodzonego syna (1,67). Może dlatego, że nie mógł mówić aż przez dziewięć miesięcy, jego pieśń uwielbienia jest najdłuższa z Łukaszowych kantyków.

e.         Symeon jerozolimski uosabiał nadzieję Izraela, nosił w sobie Ducha Bożego i był posłuszny Jego prowadzeniu, co Ewangelista trzykrotnie podkreśla (2,25-27). Pod natchnieniem Ducha i dzięki Jego tajemniczemu światłu, przyszedł do Świątyni i rozpoznał w tłumie wypełniającym dziedzińce świątynne, w niemowlęciu niesionym przez ubogich rodziców z Galilei, Mesjasza-Zbawiciela – Światłość narodów i Chwałę Izraela (2,28-32). On także, wraz z wdową Anną, prorokuje w Duchu Świętym nad Dziecięciem i Jego Matką (2,34-38).

f.          Jezus, który chrzci w Duchu Świętym wszystkich przyjmujących Ewangelię, sam otrzymuje Ducha Świętego w wodach Jordanu. Zostaje namaszczony Duchem jako Sługa Pański, który uwolni swój lud od grzechów; prowadzony przez Ducha stoczy walkę z pokusami szatana, którym przez wieki ulegał lud Boży, łamiąc przymierze otrzymane od Boga.

Przebogate działanie Ducha Świętego w duszach ludzi sprawia, że może się realizować w ich życiu historia zbawienia – wspaniała choć ukryta w prostocie i ubóstwie. Ludzie, którzy się otwierają dzięki wierze na Jego działanie, stają się prorokami Pana – zanoszą innym ludziom pełne mocy słowo Boże, które rozświetla ich życie, a razem z darem proroctwa – niosą innym także ogień chwały i uwielbienia, który budzi zdumienie i otwiera ucho ludzi na Dobrą Nowinę.

Pierwsze rozdziały Ewangelii Łukasza są – jak widać – wspaniałą katechezą o roli Ducha Świętego w życiu każdego chrześcijanina i każdej rodziny chrześcijańskiej.

2.         Ewangelia o narodzeniu Jana wnosi wiele światła w życie rodzinne i w relacje „rodzice-dzieci”.

a. Bóg ma imię dla dziecka, zanim ono zaistniało. Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię (Iz 49,1). Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię (Jr 1,5). Imię to chce objawić rodzicom dziecka, jak Zachariaszowi. Dlatego mądrzy, chrześcijańscy rodzice wybierając imię dla swego dziecka, nie kierują się modą – czasem banalną, czasem ekstrawagancką – ale modlą się i próbują rozeznać, jak Bóg chciałby je nazwać. W ten sposób wyrażają pokorną świadomość, że to Bóg, a nie oni, jest dawcą powołania.

b.         Wbrew modnemu dziś gadaniu o „prawie do posiadania dziecka” (okropne słowo: „posiadać” to etymologicznie biorąc… „siedzieć na czymś”), dziecko nie jest własnością swoich rodziców, ale darem powierzonym im przez Stwórcę, darem, który w pewnym momencie, trzeba też będzie umieć oddać, uwolnić do dorosłego życia.

Iluż rodziców chce mieć dzieci na swój obraz i podobieństwo, a nie myśli o tym, by w ich życiu wypełniała się wola Boża. Ile problemów w życiu dorastających i dorosłych już synów i córek powoduje nieodcięta, niewidzialna pępowina – niedojrzała miłość ‑ wiążąca ich emocjonalnie i duchowo np. z mamą.

c.         Dziecko jest, jak Jan, źródłem radości dla rodziców i dla wielu innych, nie wtedy, gdy stanie się kopią swoich rodziców i zaspokojeniem ich ambicji, ale wtedy, gdy przy ich pomocy odnajdzie własną drogę życiową, na którą woła go Bóg. Jan a nie Zachariasz! Dobrze przeżyte życie każdego chrześcijanina jest źródłem radości dla niego samego i dla wielu.

d.         W chrześcijaństwie ryt obrzezania (znak przystąpienia do przymierza z Bogiem) ustąpił miejsca obrzędowi chrztu, przez który Bóg zanurza człowieka w swojej ojcowskiej i zarazem macierzyńskiej miłości, nadając mu nową tożsamość dziecka Bożego. Owo usynowienie nie jest tylko jakimś formalnym, prawnym aktem, ale dokonuje się przez wewnętrzną, ontyczną przemianę, przez opieczętowanie Duchem miłości w naszym intymnym, duchowym wnętrzu, gdzie odtąd Duch Boży wzbudza w nas modlitwę, będącą pełnym ufności wołaniem dziecka: Abba! (Rz 8,15; Ga 4,6).

e.         Jan został napełniony Duchem Świętym jeszcze przed swoim narodzeniem. Jest rzeczą niezwykle ważną dla rodziców, oczekujących narodzin dziecka, by rozumieli, jak wiele komunikują oni – dobrego lub złego – swojemu nienarodzonemu dziecku. Nie jest ono biernym, nieczułym płodem, ale osobą, która odczuwa niezwykle głęboko i współprzeżywa z rodzicami wszystko, co ich dotyka: całą swoją istotą odczuwa radość i pokój, albo też lęk czy przerażenie. Od pierwszych chwil swego poczęcia potrzebuje być przywitane z miłością przez najbliższych. Nienarodzone dziecko jest zdolne przeżywać dotknięcie Boga, napełnienie Duchem!

CONTEMPLATIO

1.         Spróbuj wejść w dziękczynienie za twoje własne życie, od poczęcia aż po dziś, modląc się np. psalmem 139: Przenikasz i znasz mnie, Panie (…) Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła… Sprawdź, czy umiesz błogosławić Boga za cud twojego istnienia.

2.         Albo też, jeżeli jesteś ojcem lub matką, możesz słowami Zachariasza błogosławić Boga za swoje dziecko: Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i wyzwolił go. (…) A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz przed Panem torując Mu drogi(Łk 1,68-79). Czy umiesz się zdumiewać nad tajemnicą twojego dziecka.

ACTIO

1.         Kto z moich bliskich lub znajomych potrzebuje ode mnie afirmacji swojej osoby, wyrażenia radości, że jest pięknym darem Boga dla mnie?

2.         Jak powinienem przeżywać moją miłość czy przyjaźń do moich bliskich, by unikać kształtowania ich na swój obraz i podobieństwo? Co powinienem zmienić w tej dziedzinie w moim podejściu do nich?

ks. Józef Maciąg, Lublin






SFD w Archidiecezji Lubelskiej
Wilczopole-Kolonia 3820-388 Lublinsfd@kuria.lublin.pl© Copyright Szkoła Formacji Duchowej 2011. All Rights ReservedMade in quaint.pl