CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA - Lectio divina
Lectio divina – Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata
Wszystko, co uczyniliściejednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili
Tekst podstawowy: Mt 25,31-46
Kontekst.
Kontekst.
Omawiana perykopa sądu ostatecznego Mt 25, 31-46 znajduje się w ostatniej piątej mowie i zamyka końcową księgę Ewangelii św. Mateusza. Mowa ta jest określana jako mowa eschatologiczna. W omawianej perykopie Mateusz ukazuje fazę ostateczną królestwa – jest to królestwo chwalebne i pełne mocy.
Kontekst poprzedzający rozpoczyna się pytaniami uczniów. Pytania te dotyczą daty końca świata i paruzji (24, 3). W pierwszej jej części zawarte są opisy wydarzeń i znaków eschatologicznych. Początkiem drugiej części jest wezwanie do czujności (24, 42). By zobrazować tę ideę Mateusz posługuje się przypowieściami: o słudze wiernym i niewiernym (24, 45-51); o pannach roztropnych i nierozsądnych (25, 1-13); o talentach (25, 14-30).
Kontekst poprzedzający rozpoczyna się pytaniami uczniów. Pytania te dotyczą daty końca świata i paruzji (24, 3). W pierwszej jej części zawarte są opisy wydarzeń i znaków eschatologicznych. Początkiem drugiej części jest wezwanie do czujności (24, 42). By zobrazować tę ideę Mateusz posługuje się przypowieściami: o słudze wiernym i niewiernym (24, 45-51); o pannach roztropnych i nierozsądnych (25, 1-13); o talentach (25, 14-30).
Paruzję będą poprzedzać znaki (24, 3-25). Będzie to czas szerzącego się bezprawia i wielkiej ludzkiej obojętności wyrażającej się stygnięciem miłości (24, 12). Bóg jednak wierny swojemu ludowi zbawi tych, którzy w Nim do końca będą pokładać swoją nadzieję. Będzie to czas wzmożonej misjonarskiej działalności uczniów Jezusa. Zaniosą oni ludziom Dobrą Nowinę o królestwie Bożym. Będą tacy, którzy tę naukę przyjmą. Stanie się ona dla nich źródłem wiecznego szczęścia. Dla tych zaś, którzy jej nie przyjmą będzie oskarżeniem w dniu przyjścia Jezusa – Sędziego.
Jezus przestrzega więc swoich uczniów przed łatwowiernością, przed tym, by nie dali się zwieść. Przyjście powtórne Syna Człowieczego będzie jawne, powszechnie znane, nagłe i łatwo przez wszystkich rozpoznawalne. Temu przyjściu towarzyszyć będą znaki w postaci różnych zjawisk natury. Syn Człowieczy objawi się jako Sędzia wszystkich ludzi. To wszystko winno stać się motywem konkretnych działań i postaw etycznych. Te postawy to: wierność (24, 45; 25, 14-30) i czuwanie (24, 42; 25, 13). Eksponuje też Ewangelista mocno postawę czynnej miłości biednych i potrzebujących (25, 35-43).
Przechodząc do omawiania zagadnienia kontekstu następującego perykopy sądu należy stwierdzić, że jest on od niej wyraźnie oddzielony. Jego początek stanowią słowa: „Gdy Jezus dokończył wszystkich tych mów” (26, 1). Jest to równocześnie cezura ostatniej piątej mowy, a początek epilogu dzieła tzn. opisu męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa (r. 26-28). Kończy się pierwsza Ewangelia nakazem jaki Jezus zostawia swoim uczniom (ww. 16-20).
Jezus przestrzega więc swoich uczniów przed łatwowiernością, przed tym, by nie dali się zwieść. Przyjście powtórne Syna Człowieczego będzie jawne, powszechnie znane, nagłe i łatwo przez wszystkich rozpoznawalne. Temu przyjściu towarzyszyć będą znaki w postaci różnych zjawisk natury. Syn Człowieczy objawi się jako Sędzia wszystkich ludzi. To wszystko winno stać się motywem konkretnych działań i postaw etycznych. Te postawy to: wierność (24, 45; 25, 14-30) i czuwanie (24, 42; 25, 13). Eksponuje też Ewangelista mocno postawę czynnej miłości biednych i potrzebujących (25, 35-43).
Przechodząc do omawiania zagadnienia kontekstu następującego perykopy sądu należy stwierdzić, że jest on od niej wyraźnie oddzielony. Jego początek stanowią słowa: „Gdy Jezus dokończył wszystkich tych mów” (26, 1). Jest to równocześnie cezura ostatniej piątej mowy, a początek epilogu dzieła tzn. opisu męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa (r. 26-28). Kończy się pierwsza Ewangelia nakazem jaki Jezus zostawia swoim uczniom (ww. 16-20).
Lectio
w. 31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały.
W Ewangeliach tytułem Syn Człowieczy określa siebie Jezus najczęściej. Będzie On Mesjaszem i Królem poprzez bycie cierpiącym Synem Człowieczym. Określenie „Syn Człowieczy” pojawia się w Ewangeliach w trzech kontekstach: są to miejsca, które mówią o poniżeniu, męce i śmierci (Mk 10, 45; Mt 17, 22; 20, 18); miejsca, w których tytuł ten pojawia się w kontekście eschatologicznym (Mk 14, 62; Mt 26, 64-65); Syn Człowieczy występuje jako sędzia świata. To On będzie decydował o losie ludzi i świata (Mk 13, 27; Mk 8, 38; Mt 25, 31)
Syn Człowieczy przychodzi w „swej chwale”. Słowo „chwała” zawierające w sobie ideę ciężaru i wagi, oznaczające zarówno dobrą reputację jak również rzeczywistą wartość i powagę osoby do której się odnosi przypisane jest najpierw osobie samego Boga. To co jest istotne w Nowym Testamencie to powiązanie chwały Bożej z osobą Jezusa. Ta chwała nie tylko, że jest w Nim obecna lecz obecna jest w Nim w całej pełni. Chwała otaczająca Jezusa jest chwałą Ojca. Jest ona w najwyższym stopniu cechą boską stanowiąc zasadniczy element teofanii. Syn Człowieczy w pełni uczestniczy w tej chwale.
Ten sędzia czasów ostatecznych nie przychodzi sam. Są z Nim aniołowie. Oni stanowią Jego otoczenie. Nie tworzą oni razem z Jezusem kolegium sędziowskiego lecz stanowią Jego dwór. Jest to wyraz władzy i godności Jezusa. W omawianej perykopie są jakby świtą Syna Człowieczego. Ich obecność podkreśla siłę i moc przychodzącego.
Dalej Syn Człowieczy zajmuje miejsce na tronie. Tron jest nierozłącznie związany z postawą siedzącą tego, kto na nim zasiada. To symbol godności władcy. W żydowskiej literaturze tron chwały jest tronem Boga. Tron był od początku symbolem obecności Boga, który rządzi sprawując władzę. Tron pełen chwały to wyraźny znak nie tylko władzy królewskiej, lecz przede wszystkim symbol boskiej władzy Syna Człowieczego. Jezus zasiada na tronie, a więc dzieli władzę z Bogiem - swoim Ojcem.
w. 32 I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych (ludzi) od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów.Syn Człowieczy przychodzi w „swej chwale”. Słowo „chwała” zawierające w sobie ideę ciężaru i wagi, oznaczające zarówno dobrą reputację jak również rzeczywistą wartość i powagę osoby do której się odnosi przypisane jest najpierw osobie samego Boga. To co jest istotne w Nowym Testamencie to powiązanie chwały Bożej z osobą Jezusa. Ta chwała nie tylko, że jest w Nim obecna lecz obecna jest w Nim w całej pełni. Chwała otaczająca Jezusa jest chwałą Ojca. Jest ona w najwyższym stopniu cechą boską stanowiąc zasadniczy element teofanii. Syn Człowieczy w pełni uczestniczy w tej chwale.
Ten sędzia czasów ostatecznych nie przychodzi sam. Są z Nim aniołowie. Oni stanowią Jego otoczenie. Nie tworzą oni razem z Jezusem kolegium sędziowskiego lecz stanowią Jego dwór. Jest to wyraz władzy i godności Jezusa. W omawianej perykopie są jakby świtą Syna Człowieczego. Ich obecność podkreśla siłę i moc przychodzącego.
Dalej Syn Człowieczy zajmuje miejsce na tronie. Tron jest nierozłącznie związany z postawą siedzącą tego, kto na nim zasiada. To symbol godności władcy. W żydowskiej literaturze tron chwały jest tronem Boga. Tron był od początku symbolem obecności Boga, który rządzi sprawując władzę. Tron pełen chwały to wyraźny znak nie tylko władzy królewskiej, lecz przede wszystkim symbol boskiej władzy Syna Człowieczego. Jezus zasiada na tronie, a więc dzieli władzę z Bogiem - swoim Ojcem.
Wiersz ten jest początkiem właściwej rozprawy. Ten, który za kilka dni będzie cierpiał, będzie wydany ludziom, wyszydzony i ukrzyżowany - zapowiada chwałę swego triumfu. A wszystko po to, by zrównoważyć skandale, które nastąpią – nagrodą którą przyrzeka. Z treści słów: „I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody” wynika, że narody same przychodzą do sędziego, by uczestniczyć w sądzie. Czy rzeczywiście tak jest? Grecki czasownik (synachthezontai) w wielu przekładach tłumaczony jest w stronie zwrotnej „zgromadzą się”. Należałoby go jednak przetłumaczyć „zostaną zgromadzone”, gdyż jest to forma strony biernej czasu przyszłego. Takie przetłumaczenie słowa odkrywa piękną myśl: narody nie będą gromadziły się same, lecz zostaną zgromadzone co oznacza, że Ten, który gromadzi jest przyczyną sprawczą i to od Niego pochodzi inicjatywa.
Syn Człowieczy zgromadzi i osądzi „wszystkie narody” (25, 32). Czy słowa „wszystkie narody” oznaczają powszechność sądu? Słowo (panta) tzn. „wszystkie” pojawiające się w tekście, to cała bez wyjątku ludzkość, wszyscy ludzie. Za uniwersalistyczną interpretacją zwrotu „wszystkie narody” przemawia przede wszystkim powszechny charakter zbawczej misji Chrystusa. On przyszedł by zbawić wszystkich ludzi bez wyjątku. Przyjęcie takiej właśnie interpretacji sugeruje także kontekst perykopy (24, 14. 22. 30-31).
Zwrot „przed Nim” oznacza, że narody zostaną zgromadzone przed Synem Człowieczym. Wydaje się, że dla Mateusza bardzo ważne jest pojęcie misji z której nie są wyłączeni Żydzi. Oczywiście przed sądem Syna Człowieczego najbardziej odpowiedzialny jest Kościół.
Ten, który przychodzi dokonuje następnie rozdzielenia ludzi. Charakterystyczna jest suwerenność sędziego, który nie przesłuchuje sądzonych by dojść do prawdy, lecz uzasadnia podjęty wcześniej wyrok. Obraz zaczerpnięty z życia pasterskiego ukazuje pewną myśl. Owce i kozły to jakby dwie kategorie, które w obrazie sądu ostatecznego uobecniają dwie grupy ludzi: owce – to ci, którzy są błogosławieni i otrzymują królestwo na wieczność, a kozły to ci, którzy są źli i dlatego muszą iść na wieczną mękę. Mateusz używając słowa „oddzielić” wskazuje, że postępowanie Syna Człowieczego nie jest tylko porównane do czynności pasterza, lecz utożsamione z nią. Oddzielenie dobrych od złych jest bardzo dokładne. Ta scena przywołuje na pamięć oddzielanie: pomieszanych zboża i kąkolu (13, 24-30), a także ryb jadalnych od całej reszty (13, 47-50). Poprzez tę czynność ukaże się w pełnym blasku prawdziwa tożsamość człowieka.
Syn Człowieczy zgromadzi i osądzi „wszystkie narody” (25, 32). Czy słowa „wszystkie narody” oznaczają powszechność sądu? Słowo (panta) tzn. „wszystkie” pojawiające się w tekście, to cała bez wyjątku ludzkość, wszyscy ludzie. Za uniwersalistyczną interpretacją zwrotu „wszystkie narody” przemawia przede wszystkim powszechny charakter zbawczej misji Chrystusa. On przyszedł by zbawić wszystkich ludzi bez wyjątku. Przyjęcie takiej właśnie interpretacji sugeruje także kontekst perykopy (24, 14. 22. 30-31).
Zwrot „przed Nim” oznacza, że narody zostaną zgromadzone przed Synem Człowieczym. Wydaje się, że dla Mateusza bardzo ważne jest pojęcie misji z której nie są wyłączeni Żydzi. Oczywiście przed sądem Syna Człowieczego najbardziej odpowiedzialny jest Kościół.
Ten, który przychodzi dokonuje następnie rozdzielenia ludzi. Charakterystyczna jest suwerenność sędziego, który nie przesłuchuje sądzonych by dojść do prawdy, lecz uzasadnia podjęty wcześniej wyrok. Obraz zaczerpnięty z życia pasterskiego ukazuje pewną myśl. Owce i kozły to jakby dwie kategorie, które w obrazie sądu ostatecznego uobecniają dwie grupy ludzi: owce – to ci, którzy są błogosławieni i otrzymują królestwo na wieczność, a kozły to ci, którzy są źli i dlatego muszą iść na wieczną mękę. Mateusz używając słowa „oddzielić” wskazuje, że postępowanie Syna Człowieczego nie jest tylko porównane do czynności pasterza, lecz utożsamione z nią. Oddzielenie dobrych od złych jest bardzo dokładne. Ta scena przywołuje na pamięć oddzielanie: pomieszanych zboża i kąkolu (13, 24-30), a także ryb jadalnych od całej reszty (13, 47-50). Poprzez tę czynność ukaże się w pełnym blasku prawdziwa tożsamość człowieka.
w. 33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.
Zwrotu „po prawej, po lewej stronie” używa Mateusz kilkakrotnie (20, 21. 23; 27, 38). W języku biblijnym „prawa strona” jest tą uprzywilejowaną i zaszczytną: Jakub udziela błogosławieństwa kładąc swoją prawą rękę na głowie Efraima (por. Rdz 48, 13-19); prawa ręka Boga jest obrazem siły i panowania (Wj 15, 6); królowi przysługuje zaszczytne miejsce po prawej stronie Boga (Ps 110, 1); szczęście i wybawienie nadchodzą ze strony prawej (Ps 16, 8); król Salomon pozwala zasiadać królowej Batszebie „po swojej prawej stronie” (1 Krl 2, 19); to młodzieniec siedzący po prawej stronie przekazał niewiastom wiadomość o zmartwychwstaniu (Mk 16, 5); wobec wysokiej rady Jezus mówi, że ujrzą „Syna Człowieczego siedzącego po prawicy Wszechmocnego” (Mt 26, 64). Tak więc strony prawa i lewa są biegunowo przeciwne. Stają się symbolami dobra i zła. Dlatego też sprawiedliwi w oczach Sędziego kierowani są na stronę prawą. Symbolizują ich owce. Kozły kierowane są na stronę lewą, która jest miejscem przeznaczonym dla przeklętych. Przysłówki: po prawej i po lewej mają oznaczać łaskę i niełaskę, szczęście i nieszczęście. Takie rozróżnienie zakłada, że sąd zastał już dokonany. Akt oddzielenia jest już wykonaniem wyroku sądowego.
w. 34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!”
Tytuł „Król” pojawia się w kontekście określenia „tron chwały”, co jeszcze bardziej podkreśla wielkość sędziego świata. Jezus rzeczywiście był Królem i w analizowanym opisie zachowuje się jak Król. Jego królewskie cechy wystąpiły już wcześniej. To On przekazuje wybranym królestwo. Ten Król ogłasza wyrok, który jest jasny i czytelny ale też i kategoryczny: Syn Człowieczy nazwany tu Królem wyznacza jednym zbawienie, innym potępienie. Jezus jest tu ukazany jako Ten, który sądzi z królewską mocą otrzymaną w czasie zmartwychwstania (28, 18). Sąd Jezusa nie odbywa się jednak niezależnie od Boga lecz w pełnej z Nim jedności. Słowa kierowane do tych „po prawej stronie” tchną radością i nadzieją. Król wzywa ich by poszli do miejsca, które sam Bóg im przygotował. Nazywa ich błogosławionymi. Błogosławieństwo jest w tradycji biblijnej synonimem życia w szczęściu i bliskiej obecności z Bogiem. Jest darem dotyczącym życia i jego tajemnicy. To dar stwórczy i ożywiający. Umiejscawia się on nie w sferze posiadania lecz bycia i oznacza stwórczą moc Boga. Całe dzieje narodu wybranego to dzieje błogosławieństwa, które Bóg przyrzekł Abrahamowi (Rdz 12, 3). Królestwo jest przygotowane przez Ojca już od początku historii ludzkości właśnie dla błogosławionych, a w tym eschatologicznym momencie sądu realizuje się definitywnie. Słowo „błogosławieni” użyte w formie biernej oznacza, że tym, który błogosławi jest sam Bóg. To błogosławieństwo, którym obdarza Ojciec wychodzi razem z ojcostwem Jezusa do pobłogosławionych.
Biblia pokazuje, że Bóg jest przede wszystkim Ojcem. Ewangelię Mateusza można określić mianem „Ewangelii Ojca”. On chce by nikt z małych nie zginął (18, 14); zapewnia, że wysłucha każdej modlitwy (18, 19); wielkodusznie przebacza (18, 26. 29. 33); chce jednak, by na Jego wzór przebaczać braciom, gdyż tylko taka postawa uchroni przed karą (18, 34). To Boże ojcostwo wyraża się najpełniej w Jego miłości do człowieka. Bóg jak dobry ojciec wyprowadza naród z niewoli (Wj 11, 1nn); jest czułym żywicielem i opiekunem (Oz 11, 3n; Jer 3, 19); daje swojego Syna Jezusa, który jest synem umiłowanym Ojca (Mk 12, 6). Zwrot „mojego Ojca” jest ulubionym dodatkiem Ewangelisty. Jezus rozróżnia „mój Ojciec” (7, 21; 11, 27) i „wasz Ojciec” (5, 45; 6, 1; 7, 11). Jest On tak bardzo zjednoczony ze swoim Ojcem, że przenika wszystkie Jego tajniki (11, 25nn). Błogosławieni doświadczają dziecięctwa Bożego, które mogą dzielić w mistyczny sposób z samym Jezusem.
Temat królestwa jest w nauczaniu Jezusa tematem naczelnym. Tylko Jezus może ukazać naturę tej tajemniczej rzeczywistości. W Ewangeliach poprzez przypowieści Jezus stopniowo objawia tajemnicę królestwa. Duch Święty przez swoje działanie doprowadzi do końca to dzieło (J 14, 26). Królestwo Boga jako miejsce wiecznej szczęśliwości oznacza dla pobłogosławionych zarówno zapłatę jak i objęcie go w posiadanie.
Biblia pokazuje, że Bóg jest przede wszystkim Ojcem. Ewangelię Mateusza można określić mianem „Ewangelii Ojca”. On chce by nikt z małych nie zginął (18, 14); zapewnia, że wysłucha każdej modlitwy (18, 19); wielkodusznie przebacza (18, 26. 29. 33); chce jednak, by na Jego wzór przebaczać braciom, gdyż tylko taka postawa uchroni przed karą (18, 34). To Boże ojcostwo wyraża się najpełniej w Jego miłości do człowieka. Bóg jak dobry ojciec wyprowadza naród z niewoli (Wj 11, 1nn); jest czułym żywicielem i opiekunem (Oz 11, 3n; Jer 3, 19); daje swojego Syna Jezusa, który jest synem umiłowanym Ojca (Mk 12, 6). Zwrot „mojego Ojca” jest ulubionym dodatkiem Ewangelisty. Jezus rozróżnia „mój Ojciec” (7, 21; 11, 27) i „wasz Ojciec” (5, 45; 6, 1; 7, 11). Jest On tak bardzo zjednoczony ze swoim Ojcem, że przenika wszystkie Jego tajniki (11, 25nn). Błogosławieni doświadczają dziecięctwa Bożego, które mogą dzielić w mistyczny sposób z samym Jezusem.
Temat królestwa jest w nauczaniu Jezusa tematem naczelnym. Tylko Jezus może ukazać naturę tej tajemniczej rzeczywistości. W Ewangeliach poprzez przypowieści Jezus stopniowo objawia tajemnicę królestwa. Duch Święty przez swoje działanie doprowadzi do końca to dzieło (J 14, 26). Królestwo Boga jako miejsce wiecznej szczęśliwości oznacza dla pobłogosławionych zarówno zapłatę jak i objęcie go w posiadanie.
w. 35-36 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 36. byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie.
W dalszej części perykopy Mateusz wylicza sześć sytuacji potrzeb i niedostatków w jakich znalazł się Syn Człowieczy i w jakich błogosławieni przyszli Mu z pomocą. Te dzieła, o których można powiedzieć, że są dziełami miłosierdzia należy odróżnić od jałmużny. Nie jest to bowiem tylko pomoc w postaci pieniędzy, ale pomoc, która wymaga zaangażowanie całej osoby.
Te niedostatki wiążą się z trzema środowiskami: pożywienia (głód-pragnienie), sytuacji socjalnej (ojczyzna-odzienie), wolności (choroba-niewola). Król nagradza więc za konkretne czyny. Jezus już w „Kazaniu na górze” obiecał błogosławieństwo za czyny właśnie (por. Mt 5, 16). Król nagradza za czyny miłości świadczone najmniejszym braciom. Następnie wylicza te czyny. Jest ich sześć: nakarmić głodnego, napoić spragnionego, przyjąć przybysza, przyodziać nagiego, odwiedzić chorego, odwiedzić więźnia. Z przedstawionego katalogu widać, że nie są to jakieś nadzwyczajne i heroiczne czyny, których dokonania mogli by się podjąć tylko wybrani. Są to czyny zwyczajne i proste. Okazuje się bowiem, że takie czynności jest w stanie wykonać każdy. Są proste, ale równocześnie jakże ważne, skoro dla Króla stają się zasadniczą motywacją wyroku. Tak więc katalog uczynków wykazuje, że chodzi o pomoc w prostych sprawach i na co dzień.
Katalog ewangeliczny nie zawiera opłakiwania i grzebania zmarłych, czynu miłosierdzia tak bardzo ważnego i cenionego w Starym Testamencie. Mateusz wymienia inny czyn: odwiedzanie więźniów. Nie jest to zmiana przypadkowa. Ukryta w niej jest pewna myśl. Otóż wyraźnie widać, że nie chodzi tu o „czyny miłości” same w sobie np. grzebanie umarłych, lecz o żywych ludzi: biednych, pokrzywdzonych, potrzebujących pomocy, głodnych i opuszczonych.
Myśl swoją Ewangelista podkreśla również przez odpowiedni szyk zdań: wylicza najpierw ludzi i ich potrzeby, a potem czyny (...byłem głodny, a daliście Mi jeść). Rodzi się kolejne pytanie: kim są ludzie określani mianem „bracia najmniejsi”? W świetle badań widać, że chodzi tu o wszystkich bez wyjątku ludzi będących w potrzebie. Nie są tu ważne ani pochodzenie, ani kolor skóry, ani dyspozycje. Dla Syna Człowieczego wszyscy cierpiący i będący w potrzebie to „bracia najmniejsi”. Syn Człowieczy widzi swego brata w każdym nieszczęśliwym. Solidaryzuje się jako Pasterz Izraela z wszelką człowieczą nędzą. Ewangelista wskazuje tu bardzo mocno i podkreśla miłość bliźniego jako szczyt wszystkich etycznych wymagań.
Te niedostatki wiążą się z trzema środowiskami: pożywienia (głód-pragnienie), sytuacji socjalnej (ojczyzna-odzienie), wolności (choroba-niewola). Król nagradza więc za konkretne czyny. Jezus już w „Kazaniu na górze” obiecał błogosławieństwo za czyny właśnie (por. Mt 5, 16). Król nagradza za czyny miłości świadczone najmniejszym braciom. Następnie wylicza te czyny. Jest ich sześć: nakarmić głodnego, napoić spragnionego, przyjąć przybysza, przyodziać nagiego, odwiedzić chorego, odwiedzić więźnia. Z przedstawionego katalogu widać, że nie są to jakieś nadzwyczajne i heroiczne czyny, których dokonania mogli by się podjąć tylko wybrani. Są to czyny zwyczajne i proste. Okazuje się bowiem, że takie czynności jest w stanie wykonać każdy. Są proste, ale równocześnie jakże ważne, skoro dla Króla stają się zasadniczą motywacją wyroku. Tak więc katalog uczynków wykazuje, że chodzi o pomoc w prostych sprawach i na co dzień.
Katalog ewangeliczny nie zawiera opłakiwania i grzebania zmarłych, czynu miłosierdzia tak bardzo ważnego i cenionego w Starym Testamencie. Mateusz wymienia inny czyn: odwiedzanie więźniów. Nie jest to zmiana przypadkowa. Ukryta w niej jest pewna myśl. Otóż wyraźnie widać, że nie chodzi tu o „czyny miłości” same w sobie np. grzebanie umarłych, lecz o żywych ludzi: biednych, pokrzywdzonych, potrzebujących pomocy, głodnych i opuszczonych.
Myśl swoją Ewangelista podkreśla również przez odpowiedni szyk zdań: wylicza najpierw ludzi i ich potrzeby, a potem czyny (...byłem głodny, a daliście Mi jeść). Rodzi się kolejne pytanie: kim są ludzie określani mianem „bracia najmniejsi”? W świetle badań widać, że chodzi tu o wszystkich bez wyjątku ludzi będących w potrzebie. Nie są tu ważne ani pochodzenie, ani kolor skóry, ani dyspozycje. Dla Syna Człowieczego wszyscy cierpiący i będący w potrzebie to „bracia najmniejsi”. Syn Człowieczy widzi swego brata w każdym nieszczęśliwym. Solidaryzuje się jako Pasterz Izraela z wszelką człowieczą nędzą. Ewangelista wskazuje tu bardzo mocno i podkreśla miłość bliźniego jako szczyt wszystkich etycznych wymagań.
w. 37-39 Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? Lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”
Sprawiedliwi dostępujący wielkiego wyróżnienia i Bożego błogosławieństwa wyrażają swoje zdziwienie. Oto stoi przed nimi Pan, którego nie widzieli za ziemskiego życia. Skąd więc i dlaczego dostępują tak wielkiej łaski i nagrody? Z pytania błogosławionych wynika, że czyniąc w życiu dobro robili to spontanicznie. Ich pytanie to dowód na to, że czyny pełnione były przez nich w sposób naturalny. Oni widzieli ludzi w potrzebie i szli im z pomocą. Oni czynili dobro, bo nie wyobrażali sobie, że można by było zachować się inaczej. Były to więc czyny bezinteresowne, dyskretne, z czystej miłości. Sprawiedliwy w znaczeniu hebrajskim oznaczał tego, kto wypełniał prawo. Jezusowi chodzi o coś więcej i dlatego mówi o błogosławionych, że są sprawiedliwymi bo pełnili czyny miłosierdzia. Mateuszowa sprawiedliwość jest to pobożność, która jawi się jako cecha życia chrześcijańskiego. Pojęcie sprawiedliwości było nie tylko znane w tradycji żydowskiej, ale należało do centralnych pojęć religijnych. Było synonimem postępowania zgodnie z wolą Bożą tzn. wierne i całkowite zachowywanie przykazań i postępowanie zgodnie z prawem. Był to więc nie tyle dar Boga ile styl postępowania. Sprawiedliwość więc można by określić zamiennie słowem „świętość”. Jest to więc prawość w postępowaniu każdego ucznia Chrystusa, jego etyczna postawa. Taka sprawiedliwość ujawnia się w wypełnianiu dobrych uczynków dzięki którym można dojść do królestwa niebieskiego. Jezus zawsze potępiał fałszywą sprawiedliwość faryzeuszy kierując do nich groźne „biada” (Mt 23), wskazując równocześnie prawdziwą sprawiedliwość (Mt 5, 17-48; 6, 1-18), której wypełnienie uobecniło się w Jego osobie. Sam Chrystus zasłużył na miano „sprawiedliwego”(Mt 27, 19) ukazując swym życiem nową sprawiedliwość polegającą na wypełnianiu woli Ojca. Widać więc, że całkowite znaczenie uczynków, które były pełnione przez sprawiedliwych jest im objawione dopiero w ostatniej godzinie. Wydaje się to być zgodne z całą etyką Mateusza, u którego czytamy w Kazaniu na Górze: „ A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (6, 4b. 6b. 18b).
w.40 A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
Król udziela w formie uroczystej jakże zdumiewającej odpowiedzi. Świadcząc dobro braciom najmniejszym świadczyli dobro – nie wiedząc o tym – Królowi-Sędziemu. Służąc potrzebującym, służyli Bogu. Oto bowiem staje się jasnym, że ta identyfikacja Sędziego z tymi „najmniejszymi” nabiera szczególnego sensu: to już nie tylko Jezus jako przychodzący Syn Człowieczy, lecz sam Bóg spotyka człowieka w osobie współbrata. Współczucie i wszelkie czyny miłości winny obejmować wszystkich. Jest to wielkie wołanie, by naśladować Ojca w niebie: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (5, 48).
Kim są ci „bracia najmniejsi”? Słowo brat (adelphos) oznacza najpierw ucznia Chrystusa. W scenie wyjętej z dwunastego rozdziału omawianej Ewangelii Jezus mówi: „ <<Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?>> I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom rzekł: <<Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostra i matką>>” (12, 48-50). Po swym zmartwychwstaniu Jezus mówi niewiastom: „Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą” (28, 10). Tak więc bracia najmniejsi to wszyscy bez wyjątku ludzie będący w jakiejkolwiek potrzebie.
Słowo „uczynić” wyraża całość działań i wszelką pomoc na rzecz ubogich. Podkreśla ono konkretność tychże działań i skuteczną ich realizację. W omawianym wierszu Ewangelista kładzie nacisk na czyn. Aż dwukrotnie używa tu słowa „czynić” (poiein). Chce przez to bardzo mocno podkreślić i uzmysłowić, że na sądzie nie będą się liczyć słowa, składane obietnice, szczere chęci, czy dobra wola. Na sądzie liczyć się będą konkretne czyny miłości.
Kim są ci „bracia najmniejsi”? Słowo brat (adelphos) oznacza najpierw ucznia Chrystusa. W scenie wyjętej z dwunastego rozdziału omawianej Ewangelii Jezus mówi: „ <<Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?>> I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom rzekł: <<Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostra i matką>>” (12, 48-50). Po swym zmartwychwstaniu Jezus mówi niewiastom: „Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą” (28, 10). Tak więc bracia najmniejsi to wszyscy bez wyjątku ludzie będący w jakiejkolwiek potrzebie.
Słowo „uczynić” wyraża całość działań i wszelką pomoc na rzecz ubogich. Podkreśla ono konkretność tychże działań i skuteczną ich realizację. W omawianym wierszu Ewangelista kładzie nacisk na czyn. Aż dwukrotnie używa tu słowa „czynić” (poiein). Chce przez to bardzo mocno podkreślić i uzmysłowić, że na sądzie nie będą się liczyć słowa, składane obietnice, szczere chęci, czy dobra wola. Na sądzie liczyć się będą konkretne czyny miłości.
w. 41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!”
Przeklęci odtrąceni zostają na zawsze (por. Mt 7, 23; Łk 13, 27). Nie ma możliwości naprawienia błędów. Nie ma także możliwości powrotu. Zerwana jest – i to na całą wieczność – jakakolwiek łączność. Odrzuceni otrzymują imię: Król-Sędzia nazywa ich „przeklęci”. Są nimi ci, którzy na skutek poniesionej kary przechodzą pod władzę antychrysta. O ile wcześniejsze słowo „pójdźcie” oznaczało radosne i gorące zaproszenie o tyle słowo skierowane do odepchniętych jest zdecydowane i bezwzględne. Przeklęci są odrzuceni. Przekleństwo istnieje od samego początku (Rdz 3, 14. 17). Nie jest to jednak temat główny. Dominującym jest błogosławieństwo (Rdz 1, 22. 28). Przekleństwo jest więc jakby odwróceniem błogosławieństwa. Bóg daje błogosławieństwo, bo sam jest życiem i źródłem wszelkiego życia. Kusiciel zaś, który sam jest przekleństwem poprzez fakt występowania przeciwko Bogu ściąga również na człowieka przekleństwo, które prowadzi do grzechu. Tylko diabeł zostaje przeklęty „na zawsze” (Rdz 3, 14n). Jezus w ciągu swego życia nigdy nikogo nie przeklął i na nikogo nie rzucił przekleństwa, choć wygłaszał straszne groźby: przeciw sytym tego świata (Łk 6, 24nn); przeciw niewiernym miastom Galilei (Mt 11, 21); przeciwko uczonym w Piśmie i faryzeuszom (Mt 23, 13-31); przeciwko „temu pokoleniu” (Mt 23, 33-36); przeciwko człowiekowi, który wydał Syna Człowieczego (Mt 26, 24). Nie są to jednak przekleństwa lecz ostrzeżenia. Samo słowo „przekleństwo” pojawia się na Jego ustach dopiero w czasie ostatniego przyjścia Jezusa (Mt 25, 41). Sędzia wysyła ich w ogień wieczny. Mateusz bardzo często porusza temat kary, ciemności, Gehenny (5, 22. 29; 10, 28; 18, 9; 23, 15. 33; por. 3, 10; 13, 40. 42; 18, 8). Ogień wieczny podobnie jak królestwo również został wcześniej przygotowany. Różnica polega na tym, że kara nie była przewidziana od niepamiętnych czasów. Ogień jest też symbolem kary. Dzień Jahwe będzie bowiem jak ogień. Jezus przygotowuje słuchaczy na ogień sądu: mówi o gehennie ognia (5, 22) do którego zostanie wrzucony kąkol (13, 40). Ten ogień nie zgaśnie (Mk 9, 43n).
Królestwo przygotowane było dla wybranych, ogień wieczny dla diabła i jego aniołów. Trzeba powiedzieć, że szatan jest rozumiany w Biblii nie jako przeciwnik Boga na zasadzie przeciwwagi tzn. przeciwieństwa dobra i zła lecz jako jeden z aniołów z dworu Boga. Ma on zawsze wrogie zamiary względem Boga i człowieka. Biblia określa go jako: wąż i kłamca (Rdz 3, 1), zwodziciel (Rdz 3, 13; Rz 7, 11; Ap 12, 9; 20, 8nn), mężobójca (J 8, 44), diabeł (Mdr 2, 24). Jezus przychodzi, „aby pokonać tego, który dzierży władzę, to jest diabła” (Hbr 2, 14) i „aby zniweczyć jego dzieła” (1 J 3, 8), by miejsce królestwa szatana zajęło królestwo Ojca (1 Kor 15, 24-28; Kol 1, 13n). Walka Jezusa z szatanem dokonuje się przez: kuszenie (Mt 4, 1-11); uzdrawianie opętanych (Mk 3, 22nn); leczenie chorych (Dz 10, 38). Bóg więc ma plan zbawienia dla ludzi nie przygotował natomiast ich potępienia. Sędzia właściwie wbrew sobie wysyła tam ludzi. Można powiedzieć, że oni sami tam się skazują. Słowo „przeklinać” rzadko występuje w Nowym Testamencie a pochodzący od niego rzeczownik nie pojawia się w żadnym innym miejscu Ewangelii Mateusza.
Królestwo przygotowane było dla wybranych, ogień wieczny dla diabła i jego aniołów. Trzeba powiedzieć, że szatan jest rozumiany w Biblii nie jako przeciwnik Boga na zasadzie przeciwwagi tzn. przeciwieństwa dobra i zła lecz jako jeden z aniołów z dworu Boga. Ma on zawsze wrogie zamiary względem Boga i człowieka. Biblia określa go jako: wąż i kłamca (Rdz 3, 1), zwodziciel (Rdz 3, 13; Rz 7, 11; Ap 12, 9; 20, 8nn), mężobójca (J 8, 44), diabeł (Mdr 2, 24). Jezus przychodzi, „aby pokonać tego, który dzierży władzę, to jest diabła” (Hbr 2, 14) i „aby zniweczyć jego dzieła” (1 J 3, 8), by miejsce królestwa szatana zajęło królestwo Ojca (1 Kor 15, 24-28; Kol 1, 13n). Walka Jezusa z szatanem dokonuje się przez: kuszenie (Mt 4, 1-11); uzdrawianie opętanych (Mk 3, 22nn); leczenie chorych (Dz 10, 38). Bóg więc ma plan zbawienia dla ludzi nie przygotował natomiast ich potępienia. Sędzia właściwie wbrew sobie wysyła tam ludzi. Można powiedzieć, że oni sami tam się skazują. Słowo „przeklinać” rzadko występuje w Nowym Testamencie a pochodzący od niego rzeczownik nie pojawia się w żadnym innym miejscu Ewangelii Mateusza.
w. 42-43 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie
Słowa te to powtórzenie katalogu czynów identycznych jak za pierwszym razem. Różnica jest tylko w tym, że przed każdym z nich jest zaprzeczenie.
w. 44 Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym, albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?
Na twarde słowa sędziego potępieni tak jak i sprawiedliwi stawiają pełne zdziwienia pytanie. Zdziwienie „przeklętych” wydaje się być uzasadnione. Oni podobnie jak „błogosławieni” są również zaskoczeni, bo przecież nie widzieli Króla-Sędziego, któremu z pewnością by usłużyli. A poza tym – i to wynika ze słów motywacji – nie uczynili niczego złego „najmniejszym braciom”. Skąd więc tak straszna kara?
w. 45 Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili Okazuje się, że wina „przeklętych” nie polega na ich wielkich grzechach, które popełnili. Zostali ukarani za zaniedbanie dobrych czynów, za ominięcie i nie dostrzeżenie potrzebujących. A to właśnie w osobie każdego z nich przychodził Chrystus. Spotykali Go wielokrotnie mogąc Mu usłużyć, ale tego nie uczynili. Prawem, którym rządzi się królestwo Boże jest prawo miłości. Jakże więc można przebywać w tym królestwie na wieki nie praktykując wcześniej czynów miłości. A przecież wszyscy, zarówno błogosławieni jak i przeklęci, mieli szansę, która bądź wykorzystali, bądź nie. Tak więc nie grzeszyć w życiu to za mało by wejść do życia wiecznego. Tam potrzebne są czyny. Przeklęci nie zostali odrzuceni za zło, lecz za zaniedbanie dobra. W niebie bowiem słów nie przyjmują bez miłości. Człowiek więc zdobywa dla siebie życie wieczne lub sam się potępia podczas ziemskiego życia. Dokonuje się to poprzez relację do ubogich z którymi utożsamia się Chrystus. Okazuje się, że w trakcie sądu nie ma żadnego znaczenia wiedza lub niewiedza o tym, że Jezus jest obecny w ubogich. Nie jest brana też pod uwagę intencja. To, co decyduje, to gesty miłości dokonane bądź nie. Tak więc spotkanie podczas sądu jest w rzeczywistości drugim spotkaniem a jego wynik będzie zależał od pierwszego. W tym spotkaniu ostatecznym wyjdzie na jaw cała prawda o człowieku. Zostaną odkryte wszystkie sekrety jego serca.
w. 46 I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego
Ze słów tu zawartych widać, że zarówno kara jak i nagroda będą trwały wiecznie. Jest to ostatnie i nieodwołalne słowo Króla-Sędziego. Mateusz przeciwstawia mękę wieczną – życiu wiecznemu. Nazywa on Ogień wieczny (w. 41) – męka wieczną (w. 46), a królestwo (w. 34) – życiem wiecznym (w. 46). Jest tu zawarta pierwsza interpretacja obydwu wyroków: ogień oznacza mękę wieczną, królestwo zaś życie wieczne. To dwojakie przeznaczenie jakimi są: „wieczne potępienie” i „życie wieczne” głęboko przenika cały tekst. Bóg jest Bogiem żywych. Jest dawcą życia. Ten dar ofiarowuje człowiekowi. Życie jest cenne, choć kruche a jako dar od Boga jest rzeczą świętą. Stary Testament zawierał obietnice życia wiecznego. One wypełniły się wraz z przyjściem Jezusa. On to życie zapowiada, pokazuje, że On sam jest życiem (J 8, 32) a przez to jest Panem życia. Zarówno temat życia wiecznego jak też wiecznej kary i wiecznego ognia budzi zainteresowanie egzegetów. Stanowi on jednak niemały problem do rozwiązania. Bligh w swoim obszernym artykule zatytułowanym „Wieczny ogień, wieczna kara, życie wieczne” pisze: „Doktryna wiecznego potępienia jest zakłopotaniem dla współczesnych. Chrześcijaninowi wydaje się być w konflikcie z jego wiedzą o Bogu – wykładaną za życia i w nauczaniu Jezusa z Nazaretu”
Meditatio
Perykopa o Sądzie Ostatecznym wraz z jej kontekstem wskazuje wyraźnie na trzy obrazy końca czasów: zapowiedź nowego świata, obraz uczniów oczekujących w ciągłej czujności i gotowości powrotu Pana i wreszcie scenę końca dziejów – sąd.
Meditatio
Perykopa o Sądzie Ostatecznym wraz z jej kontekstem wskazuje wyraźnie na trzy obrazy końca czasów: zapowiedź nowego świata, obraz uczniów oczekujących w ciągłej czujności i gotowości powrotu Pana i wreszcie scenę końca dziejów – sąd.
I kiedy pierwsze myśli biegną w kierunku zobaczenia tej rzeczywistości, a także spojrzenia na swoje życie jest rzecz pierwsza, wyprzedzająca to wszystko.
Spojrzenie na Jezusa.
Jezusa, który jako Syn Człowieczy, Król, Pan, Pasterz, Syn Boży, Sędzia zasiądzie na tronie, by sądzić, ale także, a może przede wszystkim na Jezusa, który sam był głodny, spragniony, nagi, który pierwszy przyjmując postać człowieka, stał się „bratem najmniejszym”. Z takiego spojrzenia rodzi się wdzięczność i radość w sercu. Tylko takie spojrzenie daje pokój na myśl o sądzie, który przecież nastąpi.
Contemplatio et ActioKontemplacja osoby Jezusa, spotkanie z Panem, który „wszystko czynił braciom najmniejszym”.
Gdzie jestem? Jakim zastaje mnie to Słowo Dobrej Nowiny? Ono jest źródłem sił. Eucharystia to spotkanie z żywym Chrystusem, który umacnia. Czemu to ważne? Bo każdego dnia wraz z darami otrzymywanymi od Boga płyną również zadania:
„wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
Czy – przecież mocny Bogiem – podejmę to zaproszenie, to wezwanie. Bracia najmniejsi, w których przychodzi Bóg, stają się bramą do życia wiecznego. Po miłości drugiego człowieka poznaje się, czy kocha się Boga. Oto Słowo, oto dar, oto wezwanie, czy podejmę je DZIŚ?
Gdzie jestem? Jakim zastaje mnie to Słowo Dobrej Nowiny? Ono jest źródłem sił. Eucharystia to spotkanie z żywym Chrystusem, który umacnia. Czemu to ważne? Bo każdego dnia wraz z darami otrzymywanymi od Boga płyną również zadania:
„wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
Czy – przecież mocny Bogiem – podejmę to zaproszenie, to wezwanie. Bracia najmniejsi, w których przychodzi Bóg, stają się bramą do życia wiecznego. Po miłości drugiego człowieka poznaje się, czy kocha się Boga. Oto Słowo, oto dar, oto wezwanie, czy podejmę je DZIŚ?
Opracował: ks. Andrzej Krasowski


